Tak... bez ansy - mam refleksję, że ostatnie słowa GB są nie zadość czynią; pozwolę sobie zmienić konklucję na przyczynek - otóż konkluzja PP Brauna oznacza, że nasz opiekun jest silny wobec podobiecznych, a słaby wobec środowiska? Czyl i jest przedłużeniem środowiska zamist być kopułą wobec podopiecznego czpowinien chronić nas, skoro nawet obiecuje to w wyborach? Czy nie należałoby zakończyć tą rozmowę konkluzją, że (choćby bez insynuacji o agenturalność ) można mieć wrażenie, żę pańśtwo jako matka i ojciec prowadzi rodzinę (jako naród) patologicznie ? Bo czy jest wyobrażalne, że ojciec i matka pozwalają, aby wpł←wy zewnętrzne kształtowały dziecko, czy jednak dbają by ich najbliższe i bezbronne w swym zaufaniu dziecko nie było narażone na chore maniery ? jak postrzegać rodzica, który swojemu dziecku nakazuje/zakazuje wg rodziców innych dzieci ? A więc nasze państwo, wymuszając na nas zachowania wbrew naszemu interesowi ale przychylne wobec narodów innych pańśtw, jest jak wyrodny ojciec; co więcej - nasze panstwo jest jak wyrodna matka stręcząca na ojca i wyrodny ojciec mówiący, że nie ma pieniędzy. TO JEST PAŃSTWO W POLSCE
Edytowano