BanBye

2.) ( styl Blues ) SEKTA MAŁOCZAPECZKOWYCH o mściwej, skrytej twarzy (PS)❕❗🤴🏻🤴🏽🤴🏿

Pa
Pan Staszek

25 Widzów

43 wyświetleń · 16 godz. temu

SEKTA MAŁOCZAPECZKOWYCH o mściwej, skrytej twarzy (PS)❕❗🤴🏻🤴🏽🤴🏿 Gdzie Nil swe wody toczył przez piachy płonące, Gdzie faraonów złoto lśniło niczym słońce, Tam w cieniu piramid, w mroku krętych korytarzy, Zrodziła się sekta małoczapeczkowych o mściwej, skrytej twarzy. Znak ich ukryty, krwią i odcięciem napletka naznaczony, Przetrwał wieki całe, w mroku utajony. Gdy noc czarnym całunem przykryła świątynie, Zniknął skarb bezcenny, co w legendach słynie. Złodzieje chmurni, jak cienie pośród nocy, Wydarli złoto Egiptu dzięki czarnej mocy. Przetopili kruszec w cielca, w zimne sztaby, By w Arce Przymierza skryć swe brudne skarby. Faraon ruszył w pościg, rydwany pędziły, Lecz piaski pustyni koła uwięziły. Złodzieje chytrzy, w plemionach rozproszeni, Udali, że manną z niebios są karmieni. Lecz nie był to pokarm od Boga zesłany, To lichwy był zalążek, w kłamstwie posiany. Tubylcom naiwnym pożyczki dawali, W procentach nieludzkich pęta wykuwali. Detektyw królewski błądził w mgle i pyle, Gdy sekta mnożyła swe podstępne mile. Złoto pęczniało jak runo w ich dłoniach, Gdy światło prawdy gasło w pustynnych kanionach. Urośli w siłę, na miasta ruszyli, Z trąbami u pasów, w złowieszczej swej chwili. Agenci ukryci, jak koń pośród Troi, Otworzyli bramy – nikt się nie obronił. Tak powstało państwo, twierdza szabrowników, Gdzie w lochach chowano płacz dłużników. Królom i panom złoto swe dawali, Na procent zabójczy państwa zadłużali. To, co zwali manną, było długiem krwawym, Władzę budowali na prawie niemrawym. Lecz nie tylko pieniądz był ich ostrą bronią, Lecz sianie niezgody, co narody gonią. Podjudzali brata przeciw własnemu bratu, Siali ziarno nienawiści na krańcach świata tego. Bo gdy krew się leje, a gniew oczy mroczy, Nikt nie widzi ręki, co za sznurki toczy. W cieniu, bezpieczni, ogień podsycają, Z cudzego nieszczęścia zyski wyciskają. Słowem jadowitym, kłamstwem i podstępem, Czynią z przyjaciela wroga z dzikim sępem. Gdy świat w chaosie tańczy swą chorą idyllę, Sekta realizuje swą czarną ideę. Wirtualne kajdany na szyje kładzione, Przez wieki bez litości były hartowane. Dziś złoty cielec w długu piramidzie, W ukrytych cyfrach i w bankierów świcie. Wojen cień ponury kładzie się na ziemi, A oni liczą zysk – krwią umazani, niemi. Nienawiść to waluta, co w skarbcu się mnoży, Dopóki naród z narodem się trwoży. Ich dolar sekciarski – maska papierowa, W angielskim języku kłamstwa swoje chowa. Ludzie za ten papier życie swe oddali, W sidłach niewidzialnych, w cyfrowej oddali. Lecz każda potęga, co na krzywdzie rośnie, Musi kiedyś runąć, ku prawdy wiośnie. Pycha ich zgubi, jak zło każde gubi, Gdy jasny blask dnia kłamstwa ich wystudzi. Świat przejrzy na oczy, zrzuci podłe maski, Zagaśnie żar gniewu, ustaną ich blaski. Rycerze sumienia, prawdy tej strażnicy, Wejdą z echem jasnym do mrocznej piwnicy. Rozbiją łańcuchy chciwością wykuwane, Zniszczą długu księgi, krwią zapisywane. Złączą ludy ziemi w potężnym przymierzu, By zburzyć mury w kłamstwa pancerzu. Kajdany pękną, wolność znowu wzleci, Gdy miłość sąsiedzka w sercach się roznieci. Niech ta pieśń jak dzwon nad światem zabrzmi echem, Że zło nie zwycięży podstępnym uśmiechem. Bo gdy światłość wstaje, mrok musi ustąpić, A wolny człowiek – przestanie się lękać i wątpić. Gdy prawda wzeszła, jak świt nad pustynią, Ucichły szepty, co żyły pod ziemią. Rozdarł się welon, co świat spowijał, I każdy fałsz w blasku dnia się wypalał. Zebrani ludzie, z dalekich krain razem, Stali się jednym, niepodzielnym głosem. Nie miecz, nie ogień, lecz serca złączone Wznosiły mury dotąd zakładane. Na miejscu strachu zakwitła otucha, A w sercach zgoda, nie pycha i skrucha. Bo ten, kto dzieli, sam siebie osłabia, A wspólna droga narody naprawia. Runęły kajdany z długu i z obłudy, Zamilkły trąby, ucichły narzuty. Prawda jak rzeka przez ziemię popłynęła, I z każdej piersi ciężar dawny zdjęła. Nie było już cienia, co w kątach się skrywał, Ni ręki, co w mroku losami sterowała. Bo światło spojrzało w oczy bez lęku, A kłamstwo skurczyło się w własnym pęknięciu. I ten, kto dawniej w zwątpieniu upadał, Dziś z bratem u boku nadzieję układał. Bo siła nie w pysze, ni w złocie bez duszy, Lecz w dłoniach, co krzywdę potrafią zagłuszyć. Niech więc ta pieśń niesie przez ziemię odwagę: Że wspólna prawda zwycięża rozwagę. Gdy ludzie są razem, a serca są czyste, To jutro przychodzi jaśniejsze, przejrzyste. - - - ❕❗🤴🏻🤴🏽🤴🏿 - - -

Komentarze

3
MW
Marek Wojciechowski14 godz. temu

jak słyszę coś o małoczapeczkowych, a szczególnie coś anty*małoczapeczkowi, to chyba mieli rację, wyssałem to z mlekiem matki... a bardziej z mlekiem ojca :)(dziadka) bo czuję niezdrowe podniecenie (inne niż seksualne); to coś jak: "Kochaj i obserwuj swoich przyjaciół, ale wrogów jeszcze bardziej obserwuj"... :D myślę czy iść z tym do psychiatry czy do księdza.? zostawiam tutaj tą anegdotkę bo piosenka przednia :)

PS
Pan Staszek16 godz. temu

PRYWATNY moSSad-owski system bankowy sprowadzony do Polski - gdzie bez ostrzeżenia możemy odziedziczyć NIEWYPŁACALNY DŁUG jako SPADEK ❕❗( nie będąc nawet żyrantem w pożyczkach) ale spowninawicowym w rodzinie której nawet nie musimy znać - ma doprowadzić POLSKę i POLAKóW do błyskawicznego BANKRUCTWA ❕❗🤴🏻🤴🏽🤴🏿 ---------------------- -------------------------- NAJLEPIEJ, jak SAM ZADASZ PYTANIE do tzw. " sztucznej inteligencji " ❕❗BO tym OBLICZENIOM możesz NIE DAć WIARY ❕❗ PYTANIE ... " ILE trzeba będzie oddać złota pożyczając 2 000 lat temu 1kg na 10 % rocznie, a dług od początku nie był spłacany ❔❗ ODPOWIEDź ❕❗ Jeżeli przyjąć procent składany 10% rocznie i przez 2000 lat nie spłacono ani grama długu, to wzór wygląda tak: K=K0⋅(1,10)2000K = K_0 \cdot (1{,}10)^{2000}K=K0​⋅(1,10)2000 gdzie: K0K_0K0​ = początkowa ilość złota, 10% = 0,10, 2000 = liczba lat. Policzmy sam mnożnik: (1,10)2000≈6,1×1082(1{,}10)^{2000} \approx 6{,}1 \times 10^{82}(1,10)2000≈6,1×1082 To oznacza, że należałoby oddać około: 6,1×10826{,}1 \times 10^{82}6,1×1082 razy więcej złota niż pożyczono. Dla przykładu: pożyczone 1 kg złota → do oddania około 61 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 kg. To liczba tak niewyobrażalnie wielka, że wielokrotnie przewyższa szacowaną masę całej Ziemi, a nawet masę wszystkich gwiazd w obserwowalnym Wszechświecie. Dlatego właśnie w realnej gospodarce długi nie mogą rosnąć wykładniczo przez setki czy tysiące lat. W praktyce następują spłaty, bankructwa, umorzenia, reformy walutowe lub inne zdarzenia zatrzymujące taki wzrost. ❕ Ciekawostka: już po około 760 latach dług oprocentowany na 10% rocznie osiągnąłby wartość większą niż szacowana masa całej Ziemi, gdyby był wyrażony w kilogramach złota i startował od zaledwie 1 kg.