A propos pogardliwego odniesienia się pana prowadzącego do wprowadzenia breakdance'u jako dyscypliny olimpijskiej - taniec jest sportem. Różne jego rodzaje. Tancerze mają bardzo ciężkie treningi (naukowcy zbadali, że wydatek energetyczny podczas treningu tancerza tańczącego taniec towarzyski jest taki, jak wydatek energeryczny podczas treningu bokserskiego - proszę się przejść na trening młodzieży i zobaczyć, a najlepiej spróbować zanim się wyda osąd), mają zawody na różnych szczeblach, także wojewódzkie, regionalne i są mistrzostwa Polski, Europy i Świata - różne zawody międzynarodowe. Tancerze zdobywają punkty do podwyższenia klas sportowych. Są krajowe federacje sportu tanecznego (w Polsce jest Polski Związek Sportu Tanecznego oraz Federacja Tańca Sportowego), zrzeszone w WDSF - Światowej Federacji Sportu Tanecznego, która zrzesza chyba już ponad 90 krajów na świecie. Wypowiadanie się sarkastycznie o tym, że ktoś sobie wymyślił, żeby jakiś taniec uznać za dyscyplinę olimpijską jest niepoważne i przede wszystkim bardzo krzywdzące dla tysięcy dzieci i młodzieży, tancerzy którzy bardzo ciężko całymi latami od dziecka trenują. Jakoś nikomu nie przychodzi raczej do głowy, żeby np. łyżwiarstwa figurowego nie uznać za sport, choć tam też się tylko "ruszają do muzyki" tylko że na lodzie, albo gimnastyka artystyczna. Generalnie zanim się człowiek wypowie pogardliwie o jakiejkolwiek ludzkiej działalności, to warto się zastanowić, czy swoją ignorancją przypadkiem nie deprecjonuje się czyjejś ciężkiej pracy. Trening taneczny, to nie jest dansing dla staruszków albo podrygi na weselu. A breakdance już dawno nie wygląda tak, jak przed dziesiątkami lat na amerykańskiej ulicy. Chętnie obejrzałam sobie zawody olimpijskie w breakdance'ie - wielu tych zawodników współczensych zaczynało w gimnastyce sportowej. Zadziwiają tym, co potrafią zrobić ze swoim ciałem. Przecież to jest sens bardzo wielu sportów. Są też sporty, w których trenuje się mózg - szachy, brydż sportowy... To też jest nic? W tańcu towarzyskim, który mi osobiście jest najbliższy, żaden szanujący się trener nie dopuści, żeby para składała się z kogoś innego niż chłopak i dziewczyna. Dopuszcza się w najniższych klasach tanecznych taniec dwóch dziewczynek w parze, ale to jest tylko wyjątkowe dopuszczenie ze względu na fakt, iż chłopców trenuje znacznie mniej niż dziewczynek, a w tańcu towarzyskim potrzebna jest para. Natomiast nawet w takim przypadku nikt nie udaje, że dziewczynka to chłopak, obie mają sukienki i w wyższych klasach tanecznych, jeśli chcą dalej tańczyć, muszą mieć już partnerów chłopaków.
Edytowano