Jeśli chodzi o te Gumisie - Panie Redaktorze, zachęcam, żeby Pan najpierw zgłębił temat, zanim Pan się wypowie o czymś, co "zaznaczyła redakcja" (a propos, ciekawi mnie, jakaż to tajemnicza redakcja zaznacza te fragmenty - jest Pan naczelnym w końcu, a któryś raz z kolei niejako dystansuje się Pan od tego, co "zaznaczyła redakcja" a Pan odczyta - to tak na marginesie, bo zaciekawiła mnie ta "kuchnia"). Liczyłam na to, że skoro dość często tak autorytatywnie wygłasza Pan swoje opinie na temat edukacji, to zrozumie Pan ten fragment. W podawaniu jako kontekstu bajki Disneya chodziło nie o czas, kiedy została ona wyprodukowana - Gumisie zresztą też wyprodukowała wytówrnia Disneya, trzeba było sprawdzić, zanim Pan obśmiał, że "bajka Disneya" jest ze współczecznej wytwórni, a "Gumisie" to bajka sprzed 20 lat i obciach wynika z tego, że jest leciwa a nie ze współczesnej wytwórni. Urywek tyczy się "dziecinności" tej bajki - z tym obciachem chodziło o to, że w wypowiedzi pisemnej na egzaminie maturalnym wypadałoby skorzystać z poważniejszych kontekstów. Owszem, skorzystanie z jakiejkoleiwk bajki Disneya nie jest błędem, w tym z Gumisiów, możłiwe jest też, że zdolny maturzysta zrobi to bardzo umiejętnie. Jednak egzamin maturalny to już nie jest egzamin ósmoklasisty, gdzie w wypowiedzi pisemnej (tak tak, na egaminie ósmoklasisty nie ma samych "testów", jak Pan nie raz twierdził, bo śledzę te wypowiedzi Pańskie od dłuższego czasu - każdy arkusz na egzaiminie od lat zawiera dużą część zadań tzw. otwartych, w których uczeń odpowiedź musi sformułować samodzielnie, a nie tylko strzela a, b, c albo zestawia ze sobą gotowe elementy) wypada podawać konteksty z dziecięcych lektur i innych tekstów kultury, jakimi są też produkcje filmowe. Nauczyciel, mówiąc o obciachu, miał na myśli poziom produkcji, jej dziecięcy charakter, a nie to, że to stare, to fe. Ale widać zasklepił się Pan w swoich sądach i widzi tylko to, co chce. Zachęcam do zgłębiania, bo powierzchownie przeczytać to każdy potrafi, nie trzeba do tego komentarza dziennikarza. W cytowanym fragmencie chodzi o to, że w pracy maturalnej (egzamin w końcu dojrzałości) - warto omawiać dojrzalsze dzieła. Gdyby profesor literatury, chcąc objaśnić swoim studentom jakiś problem moralny, skorzystał z Plastusiowego Pamiętnika, to studenci raczej popukaliby się w głowę, prawda? Choć z pewnością profesor objaśniłby problem moralny właściwie. Przykład celowo przejaskrawiony,dla jasności przekazu.
Edytowano