"Człowiek" jest za chudy w uszach, żeby dojść wyroków boskich. Niejaki Sagan określił to tak - "jesteśmy jak owocówka w jumbo jecie usiłująca skumać co jest grane", czyli o wiele poziomów WSZECHSWIATÓW niżej od tego sprawczego. Bo nawet jeśli uznamy WOLĘ BOGA to natychmiast powstanie pytanie "a gdzie ona powstała" jeśli jeszcze nie było WSZECHŚWIATA ?? We własnej Jaźni? A jaźń ta gdzie? "Myśl w własne wątpia zapuściła szpony i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani Lecz myśl ta czyja? Samo się nie myśli Tak jak grzmi samo i samo się błyska. Punkt się rozprężył w n wymiarów przestrzeń I przestrzeń klapła Jak przekłuty balon." Większość fizyków skłania się jednak ku teorii boskiego sprawstwa niż powstania WSZECHCZEGOŚ Z NIEISTNIENIA CZEGOKOLWIEK. Zwłaszcza po szklance piwa. . . Matematycznie BÓG i jego WOLA STWORZENIA WSZECHRZECZY są bardziej prawdopodobne niż powstanie absolutnie wszystkiego z całkowitej nicości BO TAK. Jak miałoby się zdecydować te BO TAK? No i późniejszy rozwój tej materii do formy samoświadomej swojego istnienia czyli do zaistnienia 'Człowieka'. Tego żadna fizyka-gramatyka nie jest w stanie przewidzieć ani nawet zacząć się zastanawiać. Lepiej się zastanowić "Skąd Starcy Wiedzieli" i już tysiące lat temu uznawali ZJAWISKA NADPRZYRODZONE?
Edytowano