"Wyzwał ją od dzieci" echh, uśmiałam się, jak norka. Swoją drogą, takich instrumentalnie traktowanych dzieci w każdym kącie pełno teraz. Rodzicom pada na mózgi coraz gorzej. Kolejnym przykładem panienka na spotkaniu Tuska - przyznała się, że ma 13 lat i bardzo prosiła "pana premiera" szlochając i się uśmiechając - raz na przemian, a raz równocześnie - pełna egzaltacja - żeby "pan premier" pomógł, bo ona chce, żeby aborcja była legalna, no bo jak tu bez niej żyć przecież. Obok stała matka i szlochała ze wzruszenia, publiczność się wzruszała i co rusz, to przerywała wzruszającą przemowę dziewczynki dając burnyje apłodismjenty - na koniec owacja na stojąco. "Pan premier" nie mógł, po prostu nie mógł się nie przychylić do takiej prośby i obiecał. Obecna marszałczyca Wielichowska osobiście trzymała trzynastolatce pragnącej aborcji mikrofon, również wzruszona. Po co chodzić do teatrów, pytam (zwłaszcza, że tam repertuar często wcale nie lepszy), jak tuż obok takie spektakle... Jak zwykle, bardzo przyjemnie było Panów posłuchać, choć tematy nieraz wcale nie wesołe (czy niewesołe? po zapowiedzi kolejnej reformy ortografii przez Radę Języka Polskiego, nie wiem już, jak się co pisze....
Edytowano