No i już wiadomo po co narodowcawe popaprańce uwaliły Bąkiewicza. MARSZU NIE BĘDZIE, bo to zły Marsz. Dobry byłby 7 października, kiedy to niemiecko-austriacka Rada Regencyjna zabrała się za organizowanie polskich żołnierzy, bo austriakom mięsa armatniego zabrakło. Ostatnich Polaków oddali Hallerowi, a ten wywiódł ich do Rosji, wygubił ich tam i wsiadł se we Władywostoku na stateczek do Paryża gdzie wraz z Dmowskim ustalił z Rotszyldami i Rokefelerami wschodnia granicę Polski. A potem dostał kolejne dziesiątki tysięcy polskich żołnierzy zorganizowanych w Stanach przez Rotszyldów żeby ją wdrożył. I wszystko byłoby dobrze, ale żydobolszewia nie zamierzała dotrzymywać żadnych umów z rokefelerami i zamiast zatrzymać się na Linii parcha Curzona, parła na Warszawę, a Haller z resztą podobnych sobie fiutów nie potrafił jej zatrzymać. Musieli posłać umyślnego po Piłsudskiego i dopiero ten Polskę uratował. To dlatego czczona jest JEGO ROCZNICA, a nie wasza, parchate dmoffszcziki!
Edytowano