Należy rozumieć, że pół świata albo i większe pół*, ma w du. . . dziurze głębokiej "dobro" psów, kotów i innej nierogacizny. A taże nierogacizna co teraz zrobi, wyzdycha, straumatyzuje się i popadnie w schizofrenię, czy co się z nią stanie? No i dziwne, że przez tyle wieków istnienia fajerwerków ta nierogacizna jakoś se kwitnąco żyje i rozmnaża się a do miast wchodzi coraz więcej dzikiej zwierzyny typu dziki, łosie, niedźwiedzie, wilki czy lisy. Parę fajerwerków kilka razy w roku mogłoby coś w tej kwestii zmienić.
Edytowano