Po rozbiorach, o dziwo, nadal mieliśmy polskie elity, w większości propaństwowe, patriotyczne, i tzw. masy też były w większości patriotyczne. Ci ludzie, jako jedyni na świecie, byli w stanie pokonać rozszalałą Armię Czerwoną !
Potem, w czasie II WŚ elity też rzuciły się na stos a resztę żydobolszewia dorżnęła.
Zastąpiły je elity żydobolszewickie i ogólnie rzecz biorąc turańskie, które do dziś są na zajętych wówczas szczytach drabiny społecznej. Ci ludzie nie mają żadnej potrzeby modelowania rzeczywistości na korzyść Polski i Polaków, bo Polakami nie są. Są kryptopolakami i ich destrukcyjna działalność nie musi wynikać ze złej woli, po prostu nie są częścią naszej nacji. Nie identyfikują się z nami.
Niestety, są wzorcem do naśladowania dla prawdziwych Polaków, którzy nie mając świadomości, że wzorują się na wrogach, robią to samo co oni. Czują się usprawiedliwieni, bo przecież robią to samo co inni (rzekomi) Polacy.
O dziwo, za słusznie minionej komuny, postawa patriotyczna była nieustannie eksponowana we wszelkiej masowej propagandzie. Była wzorem dla mas.
Dzisiejsze media, żydowskie, wbijają w tył głowy tysięcy, tysięcy łebków, że są światowcami. Że nie tylko kapitał, ale i oni sami właściwie nie mają narodowości. Że o-bi, o-ba, jest multi-kulti i jesteśmy tylko Ziemianami.
No a jeśli tak, to powinien być jeden rząd. Światowy.
Wniosek? Lokalne lamenty i jakiekolwiek realne działania pojedynczych osób niewiele dadzą. Konieczne jest masowe, za przeproszeniem, uświadamianie, czyli sumienna nauka historii, literatury, polskiej kultury, polskiej tożsamości narodowej z jednoczesnym zwalczaniem "internacjonałów" ONZetowskich i szwajcarskich. No ale po pierwsze - nie mamy armat.
C.d. poniżej