Myślę, że przechodzący tam ludzie po prostu nie wiedzieli co tam faktycznie odbywa się i z jakiego powodu, dlatego wstrzymywali się od własnego udziału w tym zdarzeniu. Na marginesie, dziwi mnie ogrom agresji u napastników współcześnie. Kiedyś kogoś pobito tu i ówdzie, mniej lub bardziej dotkliwie - natomiast trzeba mieć wyjątkowy tupet i bezmiar zwierzęcej piany by odebrać przy tym komuś życie, nawet bez zastanowienia nad wymiarem następstw. Swoją drogą ludzie teraz są bez charakteru i nieprzygotowani kompletnie na inny poziom zuchwalstwa bandziorów. Gdybym to widziała, na pewno bym zareagowała stanowczo. Zawsze jestem uzbrojona profesjonalnie i odporna na stres.
Edytowano