BanBye

Popiół i Diament. C. K. Norwid. Po to właśnie.

Wi
Wiersz Tygodnia

381 Widzów

623 wyświetleń · 4 lata temu

Wiersz Norwida "Po to właśnie", w którym jest mowa o popiele i diamencie nieodparcie kojarzy się nam z filmem Andrzeja Wajdy. Przy okazji zatem rozprawię się pokrótce z tym fałszywym autorytetem niemal do śmierci wykorzystywanym przez michnikowszczyznę do promowania i sygnowania rozmaitych antypolskich listów otwartych, odezw i apeli. Wajda filmu "Popiół i Diament" powinien się wstydzić. Maciek Chelmicki, partyzant Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, a po wojnie, żołnierz niezłomny kończy w dziele Wajdy na śmietniku. Wiadomo, że symbolicznie chodzi tu o śmietnik historii. Na szczęście w tym przypadku Wajda okazał się prawdziwym diabłem z "Fausta" Goethego. "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro" - mógłby sobie powiedzieć patrząc na to, jak jego film został ostatecznie odebrany. Po prostu w głównej roli obsadził uwielbianego przez wszystkich Zbigniewa Cybulskiego. Sympatia publiki lokowała się zatem zawsze po stronie akowca Maćka, a nie komunisty Szczuki. Wiem, to nie miejsce na referaty, więc w telegraficznym skrócie wspomnę tylko o dwóch innych haniebnych występkach naszego "wielkiego mistrza" Wajdy. Film "Lotna" z 1959 - skandaliczna scena ataku polskich kawalerzystów na niemieckie czołgi. Nic takiego nigdy nie miało miejsca, Wajdę można uznać zatem za prekursora obrzydliwej pedagogiki wstydu, której produkty dobrze wszyscy znamy i spotykamy do dziś (nota bene oświadczam, że nie przepraszam za Jedwabne). Film "Popioły" z 1965 - ekipa Wajdy celowo zrzuca żywego konia ze skarpy, zwierzę łamie sobie nogi i zdycha w męczarniach - czy na to nie było wtedy żadnych paragrafów? Gwoli sprawiedliwości dodam, ze "Wesele" i "Pan Tadeusz" zrobione są przyzwoicie. Może dlatego, że Wajda nie miał szansy tam dodać nic od siebie, a genialna gra aktorska największych polskich mistrzów swoje zrobiła. Bardzo podoba mi się też "Ziemia Obiecana", choć po latach Wajda zażądał usunięcia z niej najlepszej sceny z pijaną Kaliną Jędrusik i Olbrychskim. Szkoda, ze tak pruderyjny nie był wcześniej, np. gdy rozwalał psychikę mocno nieletniej Paulinie Młynarskiej, zmuszając ją na planie "Kroniki wypadków miłosnych" do twardej erotyki, wcześniej szprycując ją dragami i alkoholem. Tyle o Andrzeju Wajdzie, a przed Państwem po raz kolejny Cyprian Kamil Norwid. Po prostu.

Komentarze

13
Dodajesz komentarz jako:
ML
Mariusz Lubecki3 lata temu

Powieść ,,Popiół i Diament" oraz film Wajdy pod tym samym tytułem to podły w swoim założeniu zabieg relatywizacji sensu walki o niepodległość po 1945 roku. Policzek w twarz i cios zadany wszystkim polskim patriotom, którzy poszli na śmierć walcząc z przeważającymi siłami NKWD i stalinowskiej żydokomuny wierząc w III Wojnę Światową i Andersa na białym koniu. To powieść podła, film podły, antypolski, serwilistyczny wobec komunistów . To literatura i film które od 6 dekad deformują umysły młodych polaków. Ta powieść i ten film powinny być omawiane nie na języku polskim a na lekcjach historii jako anty-przykłady, jako przykłady podłej , karygodnej działalności literatów i filmowców.

Edytowano

MB
Ms Bean4 lata temu

Na nasze czasy

K.
Kumkwat .4 lata temu

Fantastyczny pomysł, wybrany wiersz daje wiarę i paliwo na cały tydzień 🤩

PK
Paweł Kaczor4 lata temu

Warto też dodać, że cała historia została przez komunistów i posłusznych idotów zafałszowana. Andrzejewski pod wpływem Bermana opisał prawdziwe wydarzenia lecz zmienił wymowę. W rzeczywistości żołnierz AK Stanisław Kosicki (https://www.wikiwand.com/pl/Stanis%C5%82aw_Kosicki) ps. "Czarny" zastrzelił komunistę i zwykłego złodzieja (właściwie to synonimy) w trakcie szabru. Komuch został mianowany przez sowietów wojedową i potrzebował garnituru, postanowił więc z kolegami obrabować dom pewnej kobiety. Miał pecha. Cała historia została opisana przez Krzysztofa Kąkolewskiego w książce "Diament znaleziony w popiele" oraz pokazana w dokumencie "Bohater" Dariusza Gajewskiego z 1996 roku (tego co nakręcił "Legiony"). Zaprosiliśmy p. Gajewskiego do magazynu 24klatki ale o swoim dokumencie nie chciał rozmawiać. Szkoda, bo w pełnym ortograficznych byków liście, sam "mistrz" Wajda zabronił Gajewskiemu tworzyć ten film. Groził mu wtedy, że więcej w Polsce fabuły nie nakręci. Taki to był "mistrz". Opowiedział o tym kiedyś Robert Tekieli w programie filmowym pana Kłopotowskiego.