Smutne, że młodzież jest tam gdzie jest bo słucha głosu wroga, a my idziemy za nimi, zamiast to budować opokę dla tych, którzzy zostali. Czy ojciec syna marnotrawnego podążał za nim, czy jednak został i opiekował się tym, co mu zostało? Jeżeli nie wychowam synó, to już ich straciłem - nic nie pomoże ćpanie z nimi, ani spanie ze świniami. Pokolenie stracone, a psy im dupy lizały. Ja maszeruję z żywymi. To nie Jezus biegał za apostołami, ale mówił im "przyjdźcie do mnie". To talmudzki bóg chodzi za Kainem i chroni sukinsyna przed konsekwencjami, choćby mordował, żarł dzieci i t.d.
Edytowano