BanBye

Jacek Kaczmarski. Opowieść pewnego emigranta.

Wi
Wiersz Tygodnia

381 Widzów

1 tys. wyświetleń · 4 lata temu

Dziś tekst genialnej piosenki Kaczmarskiego w mojej interpretacji. Jest to opowieść głęboka, poruszająca i bardo mocno edukacyjna. Podejmuje nie tylko problem zjawiska tzw. żydokomuny, czyli nadreprezentacji Żydów w kierownictwie UB w czasach terroru stalinowskiego, ale dotyka samej istoty współczesnej historii Polski. Bo nie da się zrozumieć polskiej historii i polityki bez zrozumienia, o czym jest opowieść podmiotu lirycznego. Czy jednych nazywano żydokomuną, a drugich odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym, czy jednych Puławami, a drugich Natolinem, czy na jednych mówiono "żydy", a na drugich "chamy", to zawsze ten właśnie spór był osią kluczową w naszej polityce po 1945 roku. Zapraszam nie tylko do przesłuchania, ale też do uważnego przestudiowania arcydzieła.

Komentarze

25
Dodajesz komentarz jako:
GP
Ga Pa3 lata temu

Świetnie że Pan odkurzył ten tekst.

DB
dfsulla bb3 lata temu

W nawiązaniu do interwencji posła Grzegorza Brauna, która miała miejsce na terenie pewnej niemieckiej nieruchomości(sic!) w Warszawie, kolejny raz przypomniałem sobie słowa Jacka Kaczmarskiego. Bardzo pasują.

CM
Chris Man3 lata temu

Bardzo spostrzegawcze rozważania na temat naszego 'byłego' istnienia. Pozdrawiam.

TK
teresa kowalska4 lata temu

niestety nie wszyscy wyjechali. Dzisiaj opluwają Polskę, są piątą kolumną w kraju ,którego tak nienawidzą. Czy może być dla Polski coś gorszego jak żydokomuna. Potomkowie wyrywaczy paznokci , strzelania Polakom w tył głowy, dziś chcą nas uczyć tolerancji i demokracji.

AP
Aleks Pe4 lata temu

Bez komentarza. Pozdrawiam.