To jest już od dawna i nie obejmuje tylko radców prawnych itd. To obejmuje nas wszystkich, a szczególnie tych co mają jakąś działalność ale nie tylko. Kiedyś czytałem o tym i jest centralny system, który zbiera nasze wszelkie dane ze wszystkich źródeł i potem część instytucji ma wgląd w te dane (policja, skarbówka, sądy itd.) oczywiście dla naszego dobra. Więc trzeba uciekać od tego, bo chcą nasze dobro. I zgoda, ze nigdzie nie ma o tym nic konkretnie, ja szukałem kiedyś też dużo na stronach państwowych i jest to zagmatwane i po łebkach. Oni poza tym, że zbierają te dane do inwigilacji, to także do sprzedaży i handlem tymi danymi. Potem w necie nie stąd ni z owąd nasze dane działalności z adresami i telefonami znajdują siew sieci na różnych portalach. Zamknąłem dawno działalność a do tej pory otrzymuje reklamówki np. że ktoś , mi sprzeda opinie na google - najnowsza cena to 20zł. za sztukę. Do tej pory też dane w necie moje są i co najlepsze jak debile urzędasy nimi handlowali to musieli źle podać profil i do tej pory dzwonią do mnie ludzie z inną sprawą niż faktycznie się zajmowałem. To jest skurwysyństwo ale oni od wielu lat taj handlują naszymi danymi w centralnym rejestrze i nas inwigilują. To jest państwo totalitarne nie od dziś! Ps. i ta żenua sądu, który sam bez skrupułów się przyznaje, że niby pobrał nasze dane z google. pomijając fakt, że to łgarstwo, to sąd się przyznaje, że dane z google by dla niego wystarczyły aby do kogoś napisać list w sprawie jakiejś sprawy sądowej? Już kiedyś był taki prezydent bUl, co sie chwalił, ze dla niego wikipedia to źródło wiedzy - dla sądów google to źródło danych adresowych... - w normalnym państwie z miejsca za samo to by zostali wywaleni na zbity pysk - no ale jak wybieramy ciągle "mniejsze zło" to jak ma być u nas dobrze???
Edytowano