BanBye

Kaczmarski o żydokomunie. Ver 2.0

Wi
Wiersz Tygodnia

381 Widzów

647 wyświetleń · 3 lata temu

Jest to materiał nagrany ponad rok temu i pierwotnie zastąpiony dublem nagranym o innej porze dnia i inną kamerą. Stali widzowie kanału znają już ten wiersz. Drugą wersję wrzucam, bo po pierwsze stwierdzam, że nieźle się broni, a po drugie wakacje, letnia pora i upały nie sprzyjają rozstawianiu sprzętu i nowym nagraniom, a nie chcę odwalać żadnej fuszerki na szybko. Wiersz Kaczmarskiego o samokrytyce Żyda-ubeka przyniósł mi pewien feedback, tj. sprzężenie zwrotne, które pogłębiło moją refleksję na jego temat. Nadal podtrzymuję, że dotyka on sedna historii powojennej Polski. Bez świadomości, o czym zaśpiewał Kaczmarski nie da się w ogóle zrozumieć naszej współczesnej historii. Bo podział na komunistów naszych, krajowych (jak np. Gomułka) oraz przysłanych przez ZSRR, często żydowskiego pochodzenia, którzy z Polską nie utożsamiali się wcale, a wręcz szczerze jej nienawidzili jest dla historycznego myślenia kluczowy. Na jednych mówiono, że wykazują "skrzywienie prawicowo-nacjonalistyczne", a drugich nazywano po prostu "żydoomuną". Potem jedni to byli natolińczycy, a drudzy puławianie. Wreszcie potocznie jednych przezywano "chamy" a drugich "żydy". Dużo by o tym pisać. Ja całego wykładu nie zrobię, teraz już materiałów na ten temat jest sporo. Ktoś ta zarzucił Kaczmarskiemu, że jego tekst to skandal, bo sugeruje jakoby żydokomuna zdolna była do samokrytyki i refleksji. Mordowali, torturowali, rabowali, a teraz westchną sobie do Jehowy i sprawa załatwiona. No tak, sprawiedliwości i autorefleksji szukać u ubeków próżno. Psychopatyczny morderca i ludobójca, Salomon Morel dożył swych dni przez nikogo nie nękany w Izraelu na godziwej emeryturze. Teraz to jest w ogóle jeszcze gorzej niż wtedy, gdy umierał, bo rząd polski przyjął pewne haniebne ustalenia dotyczące emerytur, o których to nie trzeba głośno mówić w sytuacji, gdy Polski już praktycznie nie ma nigdzie poza naszymi sercami. No ja się generalnie zgadam, ze tekst Kaczmarskiego opisuje sytuację wyidealizowaną, lecz nadal uważam go za wybitny i cenny. Po pierwsze podmiot liryczny i autor to są dwie różne sprawy. Po drugie jest to przekrojowa lekcja historii od Polski stalinowskiej po schyłek PRLu, a po drodze rzucająca prawdziwe światło np. na marzec '68. Wiersz ten powinien być zatem omawiany na lekcjach i polskiego i historii. A po trzecie sam Kaczmarski był Żydem, więc Michnik, Gross, jakieś ligi antydefamacyjne mogą nam skoczyć. Ciężko jest bowiem Żyda oskarżać o antysemityzm. Podobnie jest zresztą np. z książką Przedsiębiorstwo Holocaust Normana Finkelsteina. Proszę zatem zwrócić uwagę, jak wielkim orężem jest poezja. Ja tylko cytuję wiersze, o co chodzi? A że są to często sprawy, o których nie trzeba głośno mówić, to już inna para kaloszy. Całe NWO wprowadzane jest obecnie przez kompletnych tępaków, ludzi zniszczonych przez pieniądze i zwyrodniałe praktyki seksualne. Choćbyśmy z dumą pluli im naszą, polską poezją w twarz, to oni i tak się nie domyślą, o co nam chodzi. System posypie się kiedyś dzięki poezji, muzyce Chopina i starym książkom kupowanym w antykwariatach za kilka złotych, jak np. "Nie trzeba głośno mówić" Józefa Mackiewicza.

Komentarze

4
Dodajesz komentarz jako: