BanBye

Przyjście Mesjasza. Adam Asnyk.

Wi
Wiersz Tygodnia

381 Widzów

702 wyświetleń · 3 lata temu

Dzień dobry. Wiersz będzie dzisiaj, a nie w poniedziałek, jako że jest on okolicznościowy. W poniedziałek mamy co prawda tzw. drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, lecz liturgicznie jest to po prostu wspomnienie św. Szczepana męczennika, a samo Boże Narodzenie celebrujemy dziś wieczorem oraz jutro.. Asnyka uwielbiam za to, że w jego przypadku nie trzeba nigdy rozkminiać, co poeta miał na myśli. Wszystko jest u niego jasne i precyzyjne. A do tego zgrabne i subtelne rymy, które sprawiają, że jego poezja świetnie nadaje się do recytacji. Wiersz jest po prostu o tym, jak Izraelici rozminęli się w swoich przewidywaniach na temat przyjścia Chrystusa. Nie chcę tu uderzać w antysemickie tony i szydzić z tych, do których przyszło Słowo, a którzy Go nie przyjęli. Zwłaszcza, że istnieje historyczny spór, czy współcześni Żydzi mają cokolwiek wspólnego z żyjącymi w czasach Jezusa Izraelitami. Wskazuje się w tym sporze na koczownicze plemię Chazarów, którzy przyjęli judaizm dopiero w okolicach X wieku.. Ważne jest, czy my, chrześcijanie, wierzymy w ewangeliczny przekaz, czy będziemy potrafili rozpoznać Mesjasza, który przyjdzie w końcu czasów i czy umiemy rozpoznawać Go na co dzień w Najświętszym Sakramencie i w drugim człowieku. Radosnych, pełnych Boga, miłości i spokoju Świąt Bożego Narodzenia wszystkim życzę. Nie dajmy się zwieść żadnymi projektami Blue Beam ani fałszywymi antychrystami i pełni wiary i ufności wyczekujmy przyjścia Mesjasza celebrując jednocześnie w tych dniach pierwsze Jego przyjście pod postacią maleńkiego Dzieciątka.

Komentarze

5
Dodajesz komentarz jako:
?
Użytkownik usunięty3 lata temu

Krótko i na temat. Więcej słów tylko by zamąciło...

SW
Stefan Wrona3 lata temu

Mając talentu iskrę z Bożej Łaski. Chciałem ją w grom zamienić i pokazać światu Mojej pieśni zaklętej piorunowe blaski... Dotknąłem ręką drżącą księgozbioru: Trzysta tomów pożarłem dramatów, powieści. Szukając dla mej Muzy najlepszego wzoru, Lecz o zgrozo! te księgi były z jednej treści, Z jednej przędzy wysnute, z przędzy krwi i błota... Oszalałem, czytając na każdej stronicy Trzysta tomów pożarłem dramatów, powieści. Szukając dla mej Muzy najlepszego wzoru, Lecz o zgrozo! te księgi były z jednej treści, Z jednej przędzy wysnute, z przędzy krwi i błota... Oszalałem, czytając na każdej stronicy Trzystu tomów te słowa, że prawda i cnota nie istnieją, że chodzą w szacie ulicznicy, Że kobieta jest tworem bez duszy i serca, Że miłość, to nic więcej tylko szał zmysłowy, A prawie każdy człowiek to zdrajca, morderca, Któremu się należy wieniec laurowy, Albowiem w imię jakiejś szlachetnej idei Mordował swoich bliźnich...O, tomy genialne.! Przez was zmordowany. padłem bez nadziei, Zwątpiłem w piękno, miłość, w czyny idealne... Na próżno arcydzieła i piękne utwory Zgłębiałem swoją duszą, by znaleźć w nich Piękno... Wszędzie te same myśli i te same wzory, A na każdej stronicy krwi potoki ciekną.. Co tragedia, to zbrodnia, tak, że byłem chory Na żądzę mordu...Nieba! wprost dzisiaj nie wierzę, Że razem z geniuszami chciałem na papierze Zabijać wszystkich ludzi, by stać się poetą... Krwawe, straszne się we mnie obudziło zwierzę...

MW
Mariusz Wcisłak3 lata temu

Jak to ten syn cieśli ma rządy świata ująć w swoje ręce? prędzej polubię Zenka w niejednej piosence)