Krótko i na temat. Więcej słów tylko by zamąciło...
Przyjście Mesjasza. Adam Asnyk.
702 wyświetleń · 3 lata temu
Dzień dobry. Wiersz będzie dzisiaj, a nie w poniedziałek, jako że jest on okolicznościowy. W poniedziałek mamy co prawda tzw. drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, lecz liturgicznie jest to po prostu wspomnienie św. Szczepana męczennika, a samo Boże Narodzenie celebrujemy dziś wieczorem oraz jutro.. Asnyka uwielbiam za to, że w jego przypadku nie trzeba nigdy rozkminiać, co poeta miał na myśli. Wszystko jest u niego jasne i precyzyjne. A do tego zgrabne i subtelne rymy, które sprawiają, że jego poezja świetnie nadaje się do recytacji. Wiersz jest po prostu o tym, jak Izraelici rozminęli się w swoich przewidywaniach na temat przyjścia Chrystusa. Nie chcę tu uderzać w antysemickie tony i szydzić z tych, do których przyszło Słowo, a którzy Go nie przyjęli. Zwłaszcza, że istnieje historyczny spór, czy współcześni Żydzi mają cokolwiek wspólnego z żyjącymi w czasach Jezusa Izraelitami. Wskazuje się w tym sporze na koczownicze plemię Chazarów, którzy przyjęli judaizm dopiero w okolicach X wieku.. Ważne jest, czy my, chrześcijanie, wierzymy w ewangeliczny przekaz, czy będziemy potrafili rozpoznać Mesjasza, który przyjdzie w końcu czasów i czy umiemy rozpoznawać Go na co dzień w Najświętszym Sakramencie i w drugim człowieku. Radosnych, pełnych Boga, miłości i spokoju Świąt Bożego Narodzenia wszystkim życzę. Nie dajmy się zwieść żadnymi projektami Blue Beam ani fałszywymi antychrystami i pełni wiary i ufności wyczekujmy przyjścia Mesjasza celebrując jednocześnie w tych dniach pierwsze Jego przyjście pod postacią maleńkiego Dzieciątka.
Komentarze
5Mając talentu iskrę z Bożej Łaski. Chciałem ją w grom zamienić i pokazać światu Mojej pieśni zaklętej piorunowe blaski... Dotknąłem ręką drżącą księgozbioru: Trzysta tomów pożarłem dramatów, powieści. Szukając dla mej Muzy najlepszego wzoru, Lecz o zgrozo! te księgi były z jednej treści, Z jednej przędzy wysnute, z przędzy krwi i błota... Oszalałem, czytając na każdej stronicy Trzysta tomów pożarłem dramatów, powieści. Szukając dla mej Muzy najlepszego wzoru, Lecz o zgrozo! te księgi były z jednej treści, Z jednej przędzy wysnute, z przędzy krwi i błota... Oszalałem, czytając na każdej stronicy Trzystu tomów te słowa, że prawda i cnota nie istnieją, że chodzą w szacie ulicznicy, Że kobieta jest tworem bez duszy i serca, Że miłość, to nic więcej tylko szał zmysłowy, A prawie każdy człowiek to zdrajca, morderca, Któremu się należy wieniec laurowy, Albowiem w imię jakiejś szlachetnej idei Mordował swoich bliźnich...O, tomy genialne.! Przez was zmordowany. padłem bez nadziei, Zwątpiłem w piękno, miłość, w czyny idealne... Na próżno arcydzieła i piękne utwory Zgłębiałem swoją duszą, by znaleźć w nich Piękno... Wszędzie te same myśli i te same wzory, A na każdej stronicy krwi potoki ciekną.. Co tragedia, to zbrodnia, tak, że byłem chory Na żądzę mordu...Nieba! wprost dzisiaj nie wierzę, Że razem z geniuszami chciałem na papierze Zabijać wszystkich ludzi, by stać się poetą... Krwawe, straszne się we mnie obudziło zwierzę...
Jak to ten syn cieśli ma rządy świata ująć w swoje ręce? prędzej polubię Zenka w niejednej piosence)
Błogosławieństwa Bożego