Proszę nie zwracać uwagi na źródło bo artykuł o Stanisławie Barańczaku wprawdzie krótki, ale może być dobrym wstępem do zapoznawania się z jego życiem i twórczością. Mnie zachęcił bo znałem słabo ale dzięlki temu wiem już czyja poduszka była wilgotna: https://viva.pl/ludzie/newsy/stanislaw-baranczak-byl-wybitnym-poeta-latami-walczyl-z-choroba-zmarl-przedwczesnie-136371-r1/ I oczywiście dziękuję za wiersz i za wybór, dzięki temu wyrwałem się na trochę ze szponów "cyfry" i przylgnąłem do spraw ludzkich.
Życie. Stanisław Barańczak. Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził
483 wyświetleń · 4 lata temu
Po dwóch poematach wzniosłych i wychowawczych przygotowałem dla Państwa wiersz o miłości. A właściwie to o życiu, tudzież o miłości dojrzałej. Na interpretację nie mam dziś ochoty. Kto zrozumie, ten zrozumie, a kto nie zrozumie, ten może zrozumie kiedyś, w przyszłości. Kilka słów o autorze. Bardzo lubię Stanisława Barańczaka. Szczyci się on ogromnym dorobkiem, nie tylko pisarskim. Przełożył na polski literaturę z wielu języków (m.in. dzieła Shakespeare’ a), redagował periodyki, poezję promował, animował i wyznaczał jej nowe trendy. Był polskim profesorem na Harvardzie w czasach, kiedy to naprawdę wiele znaczyło, a uniwersytety nie były opanowane jeszcze przez frankfurtczyków i kulturowych marksistów oraz wolne były jeszcze od szaleńczych wynalazków typu kible unisex. Z emigracji Barańczaka czyniono co prawda zarzut, ale ja tego nie oceniam. Z tego, co wiem, to bał się on latać samolotami. Każdy ma prawo do swoich lęków i fobii. Jako szlachetne i uczciwe oceniam intencje Barańczaka jeśli chodzi o jego zaangażowanie w ruch oporu zwany nie do końca słusznie opozycją demokratyczną. Działał w KOR (oni to akurat zrobili więcej szkody niż pożytku, ale ja piszę o intencjach konkretnego człowieka), udzielał się w „Solidarności”, inicjował i podpisywał różne słuszne apele oraz listy protestacyjne, uczestniczył w głodówce i protestach, wykładał na tajnych kompletach. Doświadczył zarówno cenzury, jak też wyrzucenia z uczelni. Słowem – wybitny umysł oraz przyzwoity i odważny człowiek. Szkoda trochę, że tuż przed śmiercią doszło do niewielkiej przepychanki z udziałem nazwiska Barańczaka. Znalazło się ono na liście poparcia dla pewnej, niezbyt ciekawej dyrektorki teatru. To już pewnie Państwo wiecie, ze większość teatrów trzeba obecnie omijać łukiem jak najszerszym. Zostały po prostu przejęte przez marksistów i wulgarnych zboczeńców. Zamiast przeżyć katharsis, łatwiej jest zrobić sobie tam duchową krzywdę. Teatr „Kamienica” Emiliana Kamińskiego i jego żony mogę Państwu polecić i nie wiem, co więcej. W każdym razie, wracając do sprawy listu poparcia dla dyrektorki jednego z tych szkodliwych teatrów, to siostra Stanisława Barańczaka wydała oświadczenie, że jego nazwisko znalazło się na tym liście bez jego wiedzy i zgody i że ktoś po prostu w nieuczciwy sposób wykorzystał jego ciężką i zaawansowaną chorobę. A w ogóle to ową siostra jest najlepsza od wielu lat autorka dziewczęcych powieści młodzieżowych, Małgorzata Musierowicz. Zdolna rodzina, trzeba przyznać. Przed Państwem wiersz Stanisława Barańczaka pt. „Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził”. Nie mogłem znaleźć nigdzie przekonującej mnie recytacji, więc zrobiłem to po swojemu.