BanBye

Od lat 12Czy grozi nam wojna atomowa?

eM
eMisja.Tv

4 tys. Widzów

979 wyświetleń

Wesprzyj naszą pracę darowizną: 33 2530 0008 2059 1051 7927 0001 _____________________________________________________________________________________ Nasz świat nigdy nie był bezpiecznym miejscem. Konflikty zbrojne najwyraźniej wpisane są w naturę ludzką, niezależnie od tego, czy stanowią przedłużenie polityki, czy są po prostu konsekwencją ludzkiej głupoty, zachłanności i zawziętości. Nigdy jednak w historii świata ludzkość nie miała możliwości zniszczenia wszystkiego, co budowała tysiące lat i to dosłownie w mgnieniu oka. Sytuacja zmieniła się pod koniec II wojny światowej, kiedy to pierwszemu państwu udało się zbudować i skutecznie wykorzystać bojowo broń nuklearną. Niedługo potem do elitarnego grona państw dysponujących głowicami atomowymi dołączyło jeszcze kilku graczy, jednak nikt, mimo setek przeprowadzonych testów, nie zdecydował się na ponowne użycie takiej broni przeciw swoim wrogom. Taka akcja bez wątpienia wzbudziłaby reakcję, której konsekwencją byłaby przegrana wszystkich. Trudno bowiem ustalać, kto wygrał wojnę, gdy wokół rozciągałby się jedynie radioaktywne zgliszcza. Ten scenariusz przez dekady powstrzymywał też proces tzw. proliferacji, czyli rozprzestrzeniania broni atomowej. Największe państwa na Ziemi osiągnęły bowiem konsensus, że kto ma, ten już ma taką broń, ale wciąż są to państwa stosunkowo poważne i za wszelką cenę nie można dopuścić do sytuacji, w której choćby jedna głowica nuklearna mogła znaleźć się w niepowołanych rękach. Np. jakiejś terrorystycznej bojówki, czy rebeliantów, którzy właśnie przejęli władzę, w którymś z państw. W tym ujęciu wiele zmieniła tocząca się od dwóch lat wojna na Ukrainie, gdzie tylko naiwni mogą wierzyć, iż jest to konflikt między Rosjanami, a Ukraińcami. Każdy, kto choć w najmniejszym stopniu interesuje się geopolityką wie, że jest to tzw. prox-war, tj. wojna zastępcza między krajami szeroko pojęto Zachodu, w tym przede wszystkim członkami NATO, a Rosją i jej sojusznikami, coraz częściej wskazywanymi jako grupa BRICS. Oznacza to, że po obu stronach frontu zaangażowane są siły, które dysponują bronią atomową. Dopóki jednak działania wojenne miały miejsce tylko na terytorium Ukrainy, ryzyko wojny nuklearnej zdawało się być niewielkie. Co prawda w pierwszych dniach wojny Rosjanie zachowawczo postawili w stan najwyższej gotowości tzw. „siły odstraszające”, czyli te formacje odpowiadające za obsługę rakiet balistycznych dalekiego zasięgu, zdolnych do przenoszenia głowic nuklearnych, to byłoby to działanie bardziej pokazowe, niż faktyczna groźba. W ubiegłym roku mogliśmy jednak obserwować Bunt Grupy Wagnera, czyli wysoce zmilitaryzowanego oddziału najemników kroczących w kierunku Moskwy, aby przejąć władzę w Rosji. Wówczas świat zadrżał, co stanie się w sytuacji, gdy Jewgienij Prigożyn położy dłonie na kremlowskich przyciskach atomowych? Nie chodziło bowiem jedynie o groźbę wystrzelenia rakiet w jakimś konkretnym celu, ale możliwość sprzedaży głowic atomowych do państw trzecich. Bunt Wagnerowców został jednak opanowany, natomiast niecały rok później wojska ukraińskie wkroczyły na terytorium Federacji Rosyjskiej, gdzie po raz pierwszy od czasów II wojny światowej doszło do walk. Analitycy stosunków międzynarodowych przypomnieli wówczas słowa Putina, który w jednym z wywiadów powiedział, że choć wojna nuklearna byłaby zagładą dla świata, to na co jego rodakom ten świat, gdyby miało w nim zabraknąć Rosji? I tu słowa prezydenta Federacji Rosyjskiej można interpretować też w ten sposób, że gdyby doposażonym przez kraje NATO wojskom ukraińskim udało się dojść aż do Moskwy, to kremlowscy decydenci mogliby sięgnąć po broń atomową w celu ocalenia swej władzy. Oczywiście teraz ukraiński pochód na Moskwę brzmi co najmniej groteskowo, ale powyższe przykłady wskazują, iż groźba wykorzystania broni nuklearnej jest całkiem realna. Tym bardziej, że mowa tu jedynie o Rosji, a przecież głowice jądrowe ma także leżący w swoistym oku cyklonu Izrael i najprawdopodobniej także Korea Północna, która ostatnio diametralnie zradykalizowała swe podejście wobec sąsiadów z południa. Podobnych przykładów można mnożyć, zatem rodzi się istotne pytanie, czy powinniśmy czuć się bezpieczni i czy scenariusz atomowej zagłady świata nadal pozostaje jedynie fikcją literacką, czy z dnia na dzień wydaje się coraz bardziej realny? I o to właśnie Piotr Korczarowski będzie dziś pytał specjalistę w zakresie pola walki i wojskowości, prof. Andrzeja Zapałowskiego. _____________________________________________________________________________________ PONIŻEJ ZNAJDZIECIE PAŃSTWO KILKA OPCJI WSPARCIA NASZEJ DZIAŁALNOŚCI PayPal: https://www.paypal.com/donate/?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=VNND3Q7EZBSD6&source=url Tradycyjne przelewy na konto banku w Polsce: 33 2530 0008 2059 1051 7927 0001 Dla przelewów z zagranicy kod SWIFT/BIC: NESBPLPW W tytule przelewu prosimy wpisać: "Darowizna na cele statutowe" Za wszystkie wpłaty serdecznie dziękujemy!!

Komentarze

11
Dodajesz komentarz jako:
KW

Wspomniał pan Bałkany... Bombardowania Belgradu robiły wojska ONZ, uzbrojenie grup robiących straszne rzeczy - też pod egidą ONZ. To gwoli tego gdzie jest pokój a kto żyje z wojen.

KW

Panie Zapałowski - po wojnie jeszcze 15 lat ludzie ginęli na minach. DYPLOMACJA a nie miny. Polityczne rozliczanie. Masz broń zakazaną - cały świat z tobą nie handluje. Po wojnie świat miał dość i ONZ funkcjonowało, teraz umowy międzynarodowe są świstkiem papieru. Ale Polska - najbardziej doświadczony kraj w czasie I i II WŚ powinna iść pierwsza w rozwiązaniach dyplomatycznych a nie siłowych. Chcą się francuzi bić z ruskim - zrobić korytarz jednym lub drugim i umożliwić starcie bezpośrednie - czy to na terenie Francji czy to na terenie Rosji. Niech sobie francuzi minują swoje winnice. Ogłosić, że po autostradzie A2 mogą sobie jeździć dowolne wojska bez żadnych ograniczeń i niech się tłuką na terenie niemiec, rosji czy pod paryżem. Oni są chętni do próby sił pod Kijowem czy Warszawą...

KW

Panie Zapałowski. Na terenie RP osobówkami na autostradach wozili rakiety dla UA taka jest kontrola przewozu broni. Poza tym GŁÓWNYM niebezpieczeństwem jest zagrożenie bliskowschodnie - gdyby I chciał zająć jakąkolwiek wyrzutnię z broną atomową Iranu to obawiam się że Iran zdetonuje wszystko co ma. Kiedyś broń była tylko na terenie ameryki to kontrola była, ale teraz jak rozlokowują na różnych terenach to niebezpieczeństwo rośnie wielokrotnie. Dodatkowo panie Zapałowski to nie Rosja tylko stany naciągają umowy międzynarodowe i testują cierpliwość Rosji a nie na odwrót. Bardziej obawiam się poczucia wyższości "wielkiego brata" , który chętnie się bije z Rosją na terenach słowiańskich niż "nieobliczalnych reżimów".

Edytowano

KW

BŁĄD - w historii świata byli już barbarzyńcy co użyli broni atomowej. Drugi błąd - Korea północna to nie szalony reżim. Gdyby nie broń atomowa to już dawno by ich ameryka rozjechała. Szalonym reżimem i to nieobliczalnym jest reżim państwa na bliskim wchodzie. Świat dodatkowo funduje im poczucie bezkarności.

II
irek irek1 rok temu

jezeli polinskie rzadzacy ,nazywaja "konflikt na ua" INWAZJA PELNOSKALOWA,a Prezydent Rosji Putin,do dzis nazywa to """"operacja specjalna""""",,,,,,,,to jak polinskie rzadzacy nazwa wojne,gdy wybuchnie wojna i Putin powie ze """no to teraz jest wojna""",,,,,,,,,,,,,,,,??????????

MF
Magenta Fanka1 rok temu

Nastepnym razem proszę o głos pana Kotczarowskiego głośniej, głośność Gościa jest ok

MB
M B1 rok temu

Braun kładzie glazurę ludziom na oczy. Kilka milionów Ukraińców już jest w Polsce. Po zakończeniu wojny na Ukrainie zjadą się do Polski zainfekowani banderyzmem żołdacy. Braun rozważa (na X - dawny Twiter) utworzenie w połączeniu z częścią zachodniej Ukrainy zbanderyzowanego Ukro-Polin. Wcześniej głosił – stop ukrainizacji Polski. https://www.youtube.com/watch?v=T6pdzggmr1E Przegonić Brauna – i to szybko!