Z turystyką nie tylko w Krakowie, ogólnie w miejscach tłumnie odwiedzanych, jest taki problem, że miejscowi chcący zarobić zawyżają wszystkie ceny. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz coś jadłem w obrębie Plant czy na Kazimierzu - było to lata temu, jest po prostu za drogo. W miarę normalnie można funkcjonować tylko w miejscach znacznie oddalonych (ale też nie bardzo, z powodów komunikacyjnych) od centrum miasta.
Edytowano